Część główna

Sojusznicy i wrogowie zwierząt

DZIENNIK POLSKI 24 marca 2006

Rozmowa z Anną Giemza, wiceprezesem Fundacji "Zmieńmy Świat" w Tarnowie

- Wiele organizacji, w tym Tarnowska Fundacja .Zmieńmy Świat", zwraca uwagę na przypadki nieludzkiego traktowania zwierząt domowych, gospodarskich i tych bezdomnych. Skąd bierze się okrucieństwo wobec bezbronnych istot? - Jedną z przyczyn takiej po stawy jest na pewno duża migracja ludzi ze wsi do miast i co za tym idzie - przeniesienie obojętnego stosunku do zwierząt. Od dawna znany jest nam wszystkim stosunek większości ludzi na wsi do zwierząt. Zwierzęta są tam często traktowane jak rzecz i wykorzystywane dla zysku finansowego. Pies jest pożyteczny, gdy pilnuje domu, krowa, gdy daje mleko, świnia - mięso itd. Ladzie ci w ciągu ostatnich lat przenosili się i nadal przenoszą do miast. Propagują swoje poglądy wśród znajomych, innych mieszkańców i, co najgorsze, wśród swoich dzieci. Rodzą się następne pokolenia, mieszkające co prawda w mieście lecz hołdujące obyczajom wyniesionym z domu. Inną przyczyną jest alkoholizm i rodziny patologiczne. Dzieci z takich rodzin pozostawiane bywają na całe dni bez opieki, mają bardzo dużo wolnego czasu i po prostu nudzą się. Dla .rozrywki", z braku, odpowiednich wzorców i przykładu dorosłych złapią kota (lub inne zwierzę) i wydłubią mu oko. obetną ogon, czy w ogóle po torturach zabiją. Jakże często dzieci ludzi biednych i niewykształconych, ale także tych z tzw. dobrych domów (gdzie rodzice są wciąż zapracowani i rzadko bywają w domu) wychowują się same na podwórku. Tam rozrywką może być męczenie zwierzęcia. Dlaczego? Bo przecież w domu nigdy nie słyszeli, że to coś złego, a po drugie dorośli ich za to nie karzą. Zasadniczą przyczyną złe go stosunku do zwierząt jest więc brak opieki nad dziećmi, brak odpowiednich wzorców i przykładów ze strony rodziców. Niewątpliwym źródłem agresji jest też telewizja, zastępująca często matkę i ojca. Agresję wyładowują potem młodzi ludzie na zwierzętach, bo przecież łatwo jest maltretować i zabić słabszą od siebie i często bezbronną istotę. Niewątpliwą rolę odgrywają tu także szkoły, które od dawna nie uczą, chociażby podstawowego, szacunku dla zwierząt. Nie ma tego w programie nauczania, jest tylko dobrą wolą nauczyciela czy poruszy ten te mat z uczniami, czy nie. W szkole na ogół nie rozmawia się o zwierzętach, a jeżeli już, to przedstawiane są jako nosiciele chorób, pasożyty. Ludzie coraz częściej w dzieciństwie nie ma ją do czynienia ze zwierzętami, bo rodzice nie zgadzają się na ich trzymanie. Tymczasem dziecko które nie miało żadne go zwierzęcia w dzieciństwie, może już nigdy nie mieć prawidłowego stosunku do zwierząt. Posiadanie np. psa czy kota uczy dziecko wrażliwości, odpowiedzialności i rozwija w nim empatię - zdolność współodczuwania. Wśród przyczyn braku po szanowania dla istot żywych widzę też brak dostatecznego zaangażowania Kościoła w akcje propagowania humanitarnego traktowania zwierząt. Wspaniałe idee i poglądy św. Franciszka z Asyżu wciąż są dla większości ludzi całkowitą abstrakcją. Mamy jednak w Tarnowie chlubne wyjątki i przykłady do naśladowania. To Szkoła Podstawowa Nr 9, która uczy dzieci właściwego stosunku do zwierząt, do świata przyrody, prowadzi pogadanki, konkursy, akademie. To klasa prof. Hajek w I LO, organizująca zimą zbiórkę karmy dla bezdomnych czworonogów i Zespół Szkół Ogrodniczo-Ekonomicznych, którego uczniowie na początku marca zorganizowali wielką kwestę w tarnowskich centrach handlowych na rzecz zwierząt. Wymienić też trzeba Szkołę Podstawową nr 23 i Szkołę Podstawową w Mikołajowicach oraz IIl LO w Tarnowie. Miejmy nadzieję, że do łączą do nich kolejni przyjaciele zwierząt.

- Tych przyjaciół wciąż jednak mało, a zwierzęta często cierpią za sprawą człowieka. Psy, koty, konie bywają wręcz torturowane przez człowieka. Znęcanie się nad zwierzętami spotyka się z potępieniem społecznym i sądową karą, ale chyba zbyt rzadko...

- Tak, to niestety prawda. Policja i prokuratura w takich przypadkach pracują bardzo opieszale. Przed półrokiem zwróciliśmy się z pismem do komendanta miejskiego w Tarnowie, informując o niewłaściwym podejściu policjantów z wydziału dochodzeniowego oraz niektórych dzielnicowych do spraw zwierząt: częstym lekceważeniu zgłaszanych im przypadków złego traktowania zwierząt, jak też całkowitym braku znajomości Ustawy o Ochronie Zwierząt. Proponowaliśmy współpracę w tej dziedzinie. Niestety minęło pół roku i do dziś nie ma żadnej reakcji komendanta miejskiego. Policja wzywa często świadków sprawy na przesłuchanie po dwóch i więcej miesiącach od daty zgłoszenia przestępstwa. Nierzadko sprawy są, po prostu, umarzane ze względu na znikomą społecznie szkodliwość czynu". Trzeba jednak przy znać, że w Polsce zapadają już surowe wyroki za znęcanie się nad zwierzętami i sprawcy nie powinni czuć się bezkarnie. Sytuacja wyglądałaby też lepiej, gdyby sprawcy cierpień zwierząt spotykali się ze zdecydowanym potępieniem społecznym. Często strach powoduje, że nagle nie ma świadków zdarzenia, wycofują się osoby deklarujące się wcześniej zeznawać. Ludzie starsi - ale nie tylko - boją się zwrócić uwagę wyrostkom czy nawet sąsiadom. Obawiają się problemów, zemsty. Jeśli już dzwonią z interwencją, to anonimowo. Brakuje im odwagi cywilnej, oczekują, że ktoś inny wszystko za nas zrobi.

- Jak tamowanie traktują swoje czworonogi? Jak Pani ocenia ich wrażliwość na potrzeby, krzywdę zwierząt?

- Z tym bywa różnie. Osób wrażliwych na potrzeby zwierząt na pewno przybywa, większość dba o swoje czworonogi, chodzi z nimi regularnie do weterynarza. Takie osoby dostrzegają bardziej niż inni krzywdę zwierząt bezdomnych, porzuconych lub maltretowanych. Niestety wciąż mamy do czynienia z osobami o wrogim, wręcz psychopatycznym stosunku do zwierząt, zwłaszcza do kotów. Nie każdy musi kochać zwierzęta, ale najważniejsze, by im nie przeszkadzał. Jest wiele osób, które dokarmiają ptaki, koty przez cały rok, co spotyka się nierzadko z dezaprobatą i szykanami sąsiadów. Mimo że starają się to robić późno w nocy lub bladym świtem i robią to z potrzeby serca. Kupują karmę ze skromnej renty czy emerytury, odmawiając często sobie. Nie potrafią przejść obojętnie obok głodnych, zmarzniętych zwierząt. Najwięcej nie chęci u mieszkańców Tarnowa wywołują koty oraz osoby opiekujące się nimi; najczęściej starsze panie, a więc najsłabsze, bezbronne. Dziwne, że podobnej złości nie wywołują np. szczury, które są roznosicielami wielu groźnych chorób. Oczywiście osoby dokarmia jące powinny dbać o czystość i higienę miejsc dokarmiania i zobowiązane są do sterylizacji kotów, którymi się opiekują, zapobieganiu nadmiernemu ich rozmnażaniu. Trze ba o tym mówić, bo nagminnie dochodzi do poważnych utarczek wśród mieszkańców dużych osiedli, gdzie ma miejsce ciągły konflikt między sojusznikami i wrogami kotów. Powodem sąsiedzkich wojen stają się też okienka piwniczne. Złośliwie i uporczywie są zamykane przez nieprzyjaciół zwierząt, uniemożliwiając kotom schronie nie w mroźne miesiące. Po woduje to, też uwięzienie w środku tych, które już tam ,przebywają i skazuje na okrutną śmierć głodową.

- 25 Marca ogłoszono po raz siódmy Ogólnopolski Dzień Sterylizacji Zwierząt Domowych. Jego współorganizatorem jest po raz kolejny Fundacja .Zmieńmy Świat" i apeluje o kontrolowanie populacji psów i kotów. Czy takie akcje, apele wystarczą, by zmienić ludzkie postawy na bardziej odpowiedzialne, humanitarne? Czy uda się w tej mierze .zmienić świat"?

- Oczywiście, takie apele mają swój oddźwięk. Wiele osób interesuje się takimi akcjami, dzwonią do lecznic, umawiają na zabiegi swoje pupile. Zwykle z Dnia Sterylizacji robi się tak naprawdę tydzień sterylizacji. Cieszy nas, że ludzie co raz lepiej rozumieją znaczenie i potrzebę sterylizacji. Rzecz jasna, są jeszcze osoby nieprzekonane do sterylizacji, uważające, że robi się w ten sposób krzywdę zwierzętom. O dziwo, uważają tak często ci, którzy opiekują się zwierzętami i uważają za ich miłośników. Tym czasem z tej ich miłości nic dobrego nie wynika, rozmnażają zwierzęta na potęgę, a potem nie są w stanie ich utrzymać i nakarmić. W razie choroby nie stać ich na weterynarza. Próbujemy docierać do tych osób i przekonywać, by nie dopuszczali do takich zagrożeń. Do pozostawienia gromadki zwierząt na pastwę losu, porzucenia, czy uśmiercenia.

- Jaką rolę w poprawianiu doli zwierząt mogą pełnić władze państwowe, miejskie, samorządowe?

- Wciąż nie mamy dobrych przepisów wykonawczych do Ustawy o Ochronie Zwierząt. Prokuratorzy i sędziowie powinni z większą świadomością i wiedzą podchodzić do przypadków znęcania się nad zwierzętami i nie wahać się z orzekaniem surowych kar. Państwo powinno też inicjować kampanie uświadamiające w mediach, uwrażliwiać ludzi na te kwestie. Pamiętajmy, że zapobieganie jest zawsze nieporównywalnie tańsze niż leczenie objawów choroby. Konieczne są akcje potępiające agresję w stosunku do zwierząt, istot słabszych i od nas zależnych. Konieczne apele o pomoc kotom poprzez otwieranie okienek piwnicznych w zimie, o nieporzucanie zwierząt w okresie urlopowym. Konieczne kampanie uświadamiające, że tylko poprzez sterylizacje można za pobiec bezdomności i nadpopulacji zwierząt. Władze samorządowe powinny wspierać i dotować akcje sterylizacji, zwłaszcza bezdomnych kotów. Tu muszę przyznać, że Urząd Miasta Tarnowa już od czterech lat wy wiązuje się z tego wzorowo. Należy też zachęcać gminy do zajmowania się bezdomny mi zwierzętami, ich leczeniem, sterylizacją. Do szybkich interwencji i udzielania pomocy ofiarom wypadków drogowych, do szybkiego reagowania na zgłoszenia o okrutnym traktowaniu zwierząt gospodarskich. Potrzebna jest pomoc w tworzeniu i prowadzeniu schronisk. Dobrze byłoby, aby w każdym mieście powstało chociaż jedno schronisko prowadzone z po mocą wolontariuszy. To byłaby dla wszystkich wspaniała lekcja wychowawcza, lekcja wrażliwości na potrzeby "braci mniejszych".

- Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁ MAREK BARAN